Przejdź do głównej zawartości

Magia Andersena

    Nikt nie wie, kiedy dokładnie zaczęło się to wszystko — może w chwili, gdy pierwszy zimowy podmuch zagubił drogę i skręcił tam, gdzie nawet wiatr bał się zaglądać. A może dużo wcześniej, kiedy w sercu świata pękło coś cienkiego jak lód, czego nikt nie zauważył… oprócz Niej.

Za siedmioma chmurkami i jedną wielką, puszystą zamiecią znajdowała się kraina, w której zawsze panowała zima. Nie taka zwyczajna, gdy trzeba zakładać czapkę i rękawiczki, ale zima czarodziejska, błyszcząca jak brokat i pachnąca śniegiem. W tej krainie stał niezwykły pałac. Zbudowany z lodu tak przejrzystego, że wyglądał jak z cukru. Ściany migotały jak milion małych gwiazdek, a podłoga była gładka jak tafla jeziora.

Pewnego dnia wydarzyło się coś, co miało zmienić losy nie tylko zimowej krainy, ale też dwojga bardzo zwyczajnych dzieci. Gdzieś wysoko, w chmurach, pękło stare, zaczarowane lustro. Jego odłamki spadły na ziemię i… jeden z nich trafił tam, gdzie nie powinien.



"Królowa śniegu"- co o niej wiesz?



Komentarze